forum hosting na komórkę twoja poczta czat sklep
Gość Niedzielny
Newsletter
Piątek, 3 września 2010 
Mały Gość Kościół Papież Info Liturgia Ekumenizm Agencja Foto Zapytaj Prasa Biblia

Nr 35/2010 5-9-2010
Edytorial
Temat GOŚCIA
Kościół
Wiara
Liturgia
Rozmowa GOŚCIA
Z bliska
Z mojego okna
Społeczeństwo
Nauka
Gospodarka
Polityka
Historia
Tabliczka sumienia
Pytanie o wychowanie
Fakty i opinie
W kulturze
Śmieszny GOŚĆ
Asy z rękawa
W ramach
Galeria rysunków
Listy do GOŚCIA
W diecezjach
Stare działy GN
ARCHIWUM
REDAKCJA
PRENUMERATA
KONTAKT
REKLAMA



Gospodarka
2010-01-31
Powołani do biznesu
Paweł Toboła-Pertkiewicz, dziennikarz gospodarczy

Marek Boryczka i Bogdan Ludkowski (z prawej) – właściciele firmy Intakus przekonują, że przyjaźń pomaga w interesach fot. Henryk PrzondzionoCzy w Polsce można z małej firmy stworzyć duże przedsiębiorstwo, które będzie odnosić sukcesy, wejdzie na giełdę, a przy tym zachowa rodzinny charakter? Przykład wrocławskiego Intakusa pokazuje, że tak.

Wszystko zaczęło się w 1975 r. Wtedy to w jednej szkolnej ławie liceum zasiedli Bogdan Ludkowski i Marek Boryczka. Przyjaźń przetrwała szkołę, studia, wojsko i razem budowaną od podstaw firmę.
– Zaczynałem niemal od zwykłego zakładu rzemieślniczego. Potem było dwóch pracowników i szef, czyli ja. Potem czterech pracowników i szef. Często obsługiwałem betoniarkę. Wieczorami był czas na kosztorysy, rozliczenia i umowy – wspomina po latach założyciel wrocławskiego Intakusa Bogdan Ludkowski.

Nigdy się nie poddawać!
Intakus powstał w styczniu 1988 r. na fali odwilży gospodarczej, jaką na koniec swoich rządów zafundowali Polakom komuniści. Firmy zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, a w Polakach obudził się duch przedsiębiorczości. Po kilku latach rzeczywistość zweryfikowała plany części ludzi, którym wydawało się, że zostanie milionerem jest dosłownie na wyciągnięcie dłoni. – Warunki były inne niż dziś, no i my byliśmy młodsi. Trzeba jednak konsekwentnie realizować swoje cele i zamiary, nigdy się nie poddawać i nie ulegać chwilowym zwątpieniom. To jest podstawowe źródło sukcesu i ono tkwi w nas samych – mówi wspólnik Marek Boryczka.

Na dobre i na złe
Często słyszymy opowieści o tym, że gdy w spółkach założonych przez przyjaciół pojawiają się pierwsze większe pieniądze, od razu pojawiają się też zgrzyty. – To oczywiste, że czasem się spieramy, ale zawsze dochodzimy do kompromisu – przekonuje Ludkowski. – Najważniejsze jest zaufanie. Jeżeli tego brakuje, to nie jest możliwe pogodzenie przyjaźni z biznesem – dodaje Boryczka.

Wrocławscy przedsiębiorcy ufają sobie i wiedzą, że mogą na siebie liczyć nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnym. Przez wiele lat wspólnie spędzali z rodzinami wakacje, przeżywali problemy rodzinne i inne przygody życia. To jest wartość sama w sobie, którą trudno przecenić. Trudno też wskazać wiele przykładów przyjaźni, które przetrwały wspólną przygodę z biznesem. – Kręgosłup moralny, który daje wiara, jest potrzebny również w biznesie. Jeśli przestrzega się Dekalogu w życiu osobistym i rodzinnym, to i w świecie gospodarczym. – opowiada Ludkowski.

artykuł z numeru 04/2010 31-01-2010
NA NIEDZIELĘ
Wprowadzenie do liturgii
Liturgia
Modlitwa wiernych
Przewodnik po Eucharystii






Zamów powiadomienie o nowościach
więcej:.
© Gość Niedzielny na wiara.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis wygenerowany w czasie 0.052059173584s
Art4net: hosting, strony www, projekty graficzne.